MotoCubaTour 2018

Ameryka Południowa | 3600 km

Sponsor wyprawy

Moto-Voyager.com
Moto-Voyager.com
Data dnia

11

Marzec

2018

Pokonany dystans

214 km

Długość odcinka

343 km

Początek etapu

Playa Larga

Zakończenie etapu

Vinales

MotoCubaTour 2018

Dzień 7 343

Playa Larga - Vinales km

Dzień 7

Playa Larga - Vinales

Mapa wyprawy Full screen

Leniwe dni się skończyły. Mamy kawałek drogi do Vinales. Chcielibyśmy dotrzeć tam w miarę wcześnie bo mamy tylko dzisiejszy dzień na zwiedzanie. Jutro musimy być w Hawanie. Dlatego zrywamy się o 6.00. Szybkie śniadanie i pakujemy się do naszego busa. Akurat dzisiaj miała miejsce zmiana czasu, dlatego wyruszamy po ciemku i dość długo czekamy na wschód słońca. Dzięki wczesnej porze możemy doświadczyć jak budzi się życie na Kubie.

A budzi się bardzo wcześnie. Dzieciaki w mundurkach maszerują do szkoły. Ludzie uwijają się między z rzadka pojawiającymi się samochodami. Za to zdecydowanie częściej widać konne taksówki. Są to kilkuosobowe wozy wyposażone czasami w miękkie siedzenia dla poprawienia komfortu pasażerów. To wszystko dzieje się na lokalnej, bardzo zatłoczonej drodze, przez którą z trudem się przeciskamy. W końcu nastaje świt, droga się trochę poprawia ale do parametrów europejskich raczej jej daleko. Pierwszy postój wypada nam na stacji benzynowej. Jestem wszystkiego ciekaw. szczególnie jak coś dzię wydarza po raz pierwszy. Stacja benzynowa nawet całkiem, całkiem. Bez problemu mozna kupić benzynę. Jednak jej cena to 1 Euro za litr przy zarobkach 30-40 Euro miesięcznie. 

Przypomina mi to Polskę z lat osiemdziesiątych. Niby nikt nie powinien mieć pieniędzy a życie toczyło się całkiem nieźle. To kolejne podobieństwo między Polakami a Kubańczykami. Na stacji można również dokonać zakupów. Zarówno w środku jak i na zewnątrz.

Oczywiście dużych motocykli tutaj nie ma. Ale jednoślady są tu bardzo popularne tyle że do pojemności 150 cc. Zabawne jest to, że wszyscy jeżdżą w takim samych kaskach z daszkiem. Ich używanie jest obowiązkowe i Kubańczycy bardzo rygorystycznie przestrzegają tego przepisu.

W końcu, około 13-tej docieramy do Vinales. Miasteczko typowo turystyczne. Taka, jak zwykłem mówić, „Cepelia”. Nie przepadam za takimi miejscami. Jedyny plus, że łatwiej się dogadać po angielsku. Po rozpakowaniu bagaży szybko ruszamy w drogę bo czas ucieka. Zaczynamy od przejażdżki łodziami po jaskini.

Ot, taka atrakcja „jaj nie urywa”. Ale darkowi, jak widać, się podoba.

Następny punkt programu to wstrętny bohomaz wymalowany na skale. Jest to mural z lat 60-tych wykonany na zlecenia Fidela Castro. Ma przedstawiać rozwój człowieka aż do ostatniego, najdoskonalszego wcielenia, czyli człowieka socjalizmu. Pomysł głupi, wykonanie jeszcze gorsze. Ochyda. Trzeba jednak zobaczyć.

W sumie jeżeli chodzi o samą dolinę niewiele zobaczyłem. Szkoda. Ale będę miał okazję jeszcze nie raz. W końcu coś, na tej Kubie, w wolnych chwilach trzeba robić.

Na szczęście Jacek, który tu już był, zaprowadził nas do doskonałej restauracji.

Najpierw, wraz z Czesiem, odnaleźliśmy ruszt z pyszną wołowiną i żeberkami.

Wkrótce to "znalezisko" wylądowało na naszym stole

Na sam koniec zahaczyliśmy jeszcze o małą prywatną plantację tytoniu. Wchodziłem do niej z mieszanymi uczuciami, nie wiedząc jak bardzo się mylę.

Przewodnikiem okazał się być młody, 22-letni chłopak biegle władający angielskim. Na dodatek urodzony showmen.

Z zachwytem słuchałem jego opowiadania. Nawet nie marzyłem, że tyle dowiem się o produkcji i paleniu tytoniu. Wizyta na plantacji była wspaniałym zwieńczeniem długiego dnia. Ten spektakl warty był każde pieniądze. Dlatego z przyjemnością zapłaciłem 90 Euro za dwie paczki, po 12 sztuk każda, cygar Monte Christo nr 4.

Tak, to dokładnie te, które palił Che Guevara. Dlatego, że są bardzo delikatne a Che był astmatykiem. Dla odmiany Fidel był całe życie wierny marce Cohiba. Ja za nimi nie przepadam. Mocne, gryzące w gardło. Raczej dla wytrawnych smakoszy. Przeglądając zdjęcia przed snem konstatuje że jednak cygaro najlepiej pasuje Czesiowi. Jednak Boss to Boss.

Zasypiam, czując jeszcze w krtani smak Monte Christo Nr 4. Może dlatego tak mi smakują, że Che był również motocyklistą. Kto wie?…..

 

galeria

zdjęcia z bieżącego etapu

Wróć do panelu wyprawy
Moto-voyager Defoult Moto-voyager Defoult BMW Sikora BMW Sikora

Sponsorzy

Partnerzy

Moto-Voyager.com
Moto-Voyager.com