MotoCubaTour 2018

Ameryka Południowa | 3600 km

Sponsor wyprawy

Moto-Voyager.com
Moto-Voyager.com
Data dnia

12

Marzec

2018

Pokonany dystans

557 km

Długość odcinka

281 km

Początek etapu

Vinales

Zakończenie etapu

Habana

MotoCubaTour 2018

Dzień 8 281

Vinales - Habana km

Dzień 8

Vinales - Habana

Mapa wyprawy Full screen

Dzisiaj poniedziałek. Można rzec za klasykiem - „nadejszła długo oczekiwana chwila”. Mamy odebrać z portu motocykle. Oczywiście na Kubie nigdy nic nie wiadomo, ale dzisiaj prawdopodobieństwo oceniamy na 50%, czyli najwyżej w kubańskiej skali. Pełni nadziei znowu zrywamy się o szóstej, żeby być jak najwcześniej w porcie. Jakby cokolwiek od nas zależało. Nawyk durnych, zapatrzonych w siebie „białasów”.  Tymczasem w porcie musimy swoje odczekać przed bramą. Na szczęście przed budynkiem jest taka, jakby mała, poczekalnia. Można sobie spocząć w cieniu.

Po jakimś czasie, którego nie nazwałbym niedługą chwilą, pojawiają się dwie miłe celniczki.Oskar mówi, że port to taka Kuba nieKuba. Mimo, że wszystkie dokumenty wypełniane są ręcznie, formalności dość sprawnie udaje się załatwić. Po okazaniu paszportów możemy już przejechać bramę i zająć miejsce w kolejnej "poczekalni". Tym razem już odpowiednio ubrani. W końcu idziemy do roboty.

Nawet Oscar jest już mocno podirytowany.

Na koniec możemy już podjechać pod nasz kontener. Po uroczystym sprawdzeniu i zerwaniu plomby otwierają się drzwi do sezamu. Tak, są. To one, nasze motocykle. Bez uszczerbku pojawiły się na kubańskiej ziemi. Jesteśmy naprawdę szczęśliwi. W końcu czekaliśmy na tę chwilę 7 dni.

Wiadomo, każdy najbardziej czeka na swój.

Darek uwija się jak w ukropie. Wiadomo. Na nim zawsze można polegać jak na Zawiszy.

Każdy z nas ma przyjemność wyjechania z kontenera na swoim sprzęcie.

Powiem Wam, że ta chwila, kiedy wyjeżdżałem z kontenera dodając gazu z fasonem, nie ma sobie równych. Od tej chwili wszystko widzę jak przez mgłę. Nie radzę sobie z emocjami. Przecież nie mogę jeszcze wiedzieć, że prowadzi mnie moje przeznaczenie. Chociaż powinienem to już przeczuwać.

Panie celniczki dokładnie przegladają każdy motocykl.

W końcu inspekcja zakończona. Czas na wspólną, tak długo wyczekiwaną, fotę.

Jednak to nie wszystko. Minęło pół dnia a my jesteśmy dokładnie w połowie drogi. Musimy jeszcze zarejestrować motocykle. Po Kubie nie można poruszać się pojazdami na obcych rejestracjach. Dlatego udajemy się do ichniejszego Wydziału Komunikacji dokonać rejestracji. Pierwsze, co zwala nas z nóg, to punkt kontroli technicznej. Tak właśnie wygląda.

Zorientowałem się dopiero jak facet obok mnie zaczął gwałtownie hamować. Pomyślałem sobie „co za głupek”. Jak zrobił to po raz drugi pomyślałem sobie - „debil”.Dopiero wówczas zrozumiałem, że właśnie na moich oczach dokonuje się próba hamowania. Czad.          Jednak pozostałe chwile już nie były tak wesołe. W przeciwieństwie do celników policjanci nie są tak sprawni. Papierkowa robota wychodzi im zdecydowanie gorzej. Wszystko trwa i trwa godzinami. Tak schodzi nam cały dzień. Odprawa w porcie i rejestracja motocykli zajmują nam 10 godzin. Dla mnie to nie jest wielki problem. Nocuję w Hawanie u Oscara. Chwilowa rozłąka ze względu na moje przeznaczenie. Gorzej ma reszta. Muszą dotrzeć do Playa Largo, a to kawałek drogi. Oskar wyprowadza ich z Hawany, żeby nie pobłądzili, my zaś udajemy się na dziękczynną kolację z osobami które załatwiały wszystkie formalności w porcie i na policji. Przy stole na luzie poznaję zupełnie innych ludzi. Odarci z powagi mundurów okazują się wspaniałymi kompanami do towarzystwa. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, dwoje z nich ma dzisiaj urodziny. Restauracyjny team urządza małe ale bardzo wesołe show. Po kolacji żegnamy się bardzo, bardzo serdecznie. Ta czułość i serdeczność, jaką się tutaj ludzie obdarzają nawzajem, spowodowało to, że zakochałem się w Kubie. Zresztą nie tylko...

galeria

zdjęcia z bieżącego etapu

Wróć do panelu wyprawy
Moto-voyager Defoult Moto-voyager Defoult BMW Sikora BMW Sikora

Sponsorzy

Partnerzy

Moto-Voyager.com
Moto-Voyager.com