MotoCubaTour 2018

Ameryka Południowa | 3600 km

Sponsor wyprawy

Moto-Voyager.com
Moto-Voyager.com
Data dnia

17

Marzec

2018

Pokonany dystans

2135 km

Długość odcinka

410 km

Początek etapu

Guantanamo

Zakończenie etapu

Holguin

MotoCubaTour 2018

Dzień 13 410

Guantanamo - Holguin km

Dzień 13

Guantanamo - Holguin

Mapa wyprawy Full screen

Po raz pierwszy wstajemy bez określonego celu jazdy. Przy śniadaniu dochodzimy do wniosku, że jedziemy jak najdalej się da. Mamy bardzo ambitne plany może 500?, może 600 km?. Dlaczego nie? Dlatego po śniadaniu szybko wyciągamy nasze motki z pomieszczenia przeznaczonego na noc, specjalnie dla nas, na garaż. Jeszcze tylko zapakować bagaże i można ruszać.

Droga do kolejnego turystycznego centrum, miasteczka Barracoa jest całkiem dobra i bardzo ładna. Napotykamy na niej, po raz pierwszy, prawdziwą kontrolę policyjną. Sprawdzają paszporty, kubańskie dowody rejestracyjne i nawet nasze prawa jazdy. Wszystko ok. Możemy jechać dalej. Za Barracoa wjeżdżamy w góry. 50 km wspaniałych zakrętów i serpentyn plus bajeczne widoki.

Jadę i rozkoszując się tymi widokami w pewnym momencie zauważam brak Darka we wstecznym lusterku. Zatrzymuję się i po chwili zawracam. Po kilkuset metrach dostrzegam Darka na skraju drogi.

Niestety jego GS odmówił posłuszeństwa. Nie będę się wdawał w szczegóły techniczne ale dopiero po kilkunastominutowym postoju Darkowi udaje się go odpalić. Darek rusza pierwszy. Musi jechać swoim rytmem trzymając silnik na wysokich obrotach. Mu ruszamy później i po jakimś czasie znowu jedziemy razem.

Niestety w małej wiosce gdy Darek musi zwolnić motocykl znowu odmawia posłuszeństwa.

Znane powiedzenie, że jak chcesz rozśmieszyć Pana Boga to opowiedz mu o swoich planach, i tym razem się sprawdza. Z naszych planów snutych przy śniadaniu pozostają tylko wspomnienia. Teraz martwimy się żeby w ogóle pojechać dalej. Po kilkunastu minutach udaje się odpalić GS-a i ruszamy dalej. Po jakimś czasie skręcamy w żółtą drogę i zaczynają się piękne, bardzo dziurawe szutry. Darka motocykl zaczyna lepiej pracować i nasze samopoczucie od razu wystrzeliwuje w górę. Niestety nie trwa to zbyt długo. Na jednej z bardzo głębokich dziur Jackowi urywa się zaczep mocujący przednią lampę w jego GTL-u. Wiecie jaki to jest ciężar. Od tej chwili Jacek musi jechać bardzo wolno a Darek musi jechać bardzo szybko. Musimy się rozdzielić. Daro z Cześkiem jadą przodem a ja zamykam stawkę asekurując Jacka.

Na zmianę, albo zatrzymuję się robiąc zdjęcia i doganiam Jacka. Albo jadąc za nim bardzo powoli ćwiczę wszystkie elementy wolnej jazdy.

Na najbliższym evencie Touratecha z pewnością powinienem triumfować w tej konkurencji. W końcu tuż przed Moa dojeżdżamy już do śpiących na poboczu Darka i Cześka. Nadrobili braki snu z całego tygodnia. Jacek dojechał szczęśliwie a ja udoskonaliłem elementy wolnej jazdy. Wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni. Ochoczo zabieramy się do naprawy Jackowego GTL-a zatrudniając dodatkowo dwóch lokalesów na MZ-tce z drobnymi rączkami.

Po demontażu całej obudowy dochodzimy do wniosku że jedynym rozwiązaniem jest powiązanie wszystkiego na linę.

Składamy motocykl, związujemy wszystko liną i BMW 1600 GTL „powiązany na sznurki” rusza w dalszą kubańską epopeję. Nie muszę już dodawać, że cały czas mamy kibiców. Raz nawet zatrzymuje się autobus, żeby wszyscy mogli sobie obejrzeć piękny motocykl wiązany na sznurek.

Na szczęście za Moa jest rafineria i port. Dzięki temu droga jest już normalna, asfaltowa. Odkręcamy manetki i rączo mkniemy do Holguin. Powiązany na sznurki GTL nie ustępuje kroku dwóm GS-om i jednej Super Tenerze. O 20.30 po pokonaniu 410 km docieramy do hotelu. Biorąc pod uwagę wszystkie przeciwności losu jakie nas spotkały tego dnia, to i tak nieźle sobie poradziliśmy. Kilka szklaneczek Cuba Libre robi swoje. Szybko zapadamy w błogi sen.

galeria

zdjęcia z bieżącego etapu

Wróć do panelu wyprawy
Moto-voyager Defoult Moto-voyager Defoult BMW Sikora BMW Sikora

Sponsorzy

Partnerzy

Moto-Voyager.com
Moto-Voyager.com