MotoCubaTour 2018

Ameryka Południowa | 3600 km

Sponsor wyprawy

Moto-Voyager.com
Moto-Voyager.com
Data dnia

20

Marzec

2018

Pokonany dystans

3102 km

Długość odcinka

47 km

Początek etapu

Caibarien

Zakończenie etapu

Cayo santa Maria

MotoCubaTour 2018

Dzień 16 47

Caibarien - Cayo santa Maria km

Dzień 16

Caibarien - Cayo santa Maria

Mapa wyprawy Full screen

Przy wczorajszej kolacji próbowaliśmy namówić chłopaków na rejs łodzią motorową i łowienie. Niestety, żaden z nich nie wyraził zainteresowania tym pomysłem. Co robić? Po śniadaniu nasza czwórka po raz czwarty i nie ostatni pokonuje piękną groblę żeby się dostać na Cayo Santa Maria. Wracamy dokładnie do tych samych pokoi, które wczoraj opuściliśmy. Po rozpakowaniu udajemy się do przystani, gdzie w barze czekamy na Miguella. Planowany czas to 13.00.

W końcu pakujemy się na pokład. Dwa wielkie silniki Yamahy, każdy po 450 Km robią wrażenie. Zaraz po starcie nasz kapitan daje pokaz ich mocy. Musimy się mocno trzymać, żeby nie wypaść za burtę już na starcie.

Zapoznajemy się z dzisiejszym menu. To tak na wszelki wypadek gdybyśmy nic nie złapali. Jeszcze żywa langusta czeka na swój los.

Cała ekipa zajmuje swoje miejsca

Oczywiście, nie muszę tu nadmieniać, że pierwszy oficer - stary bywalec mórz i oceanów Jacek

- zajął miejsce najbardziej eksponowane.

Zaczynamy łowy. Trzeba przygotować przynętę, Darek ćwiczy jej skuteczność na cześku.

Pierwsz ryba okazuje się bardzo krwiożercza.Nawet, jeszcze długi czas po jej wyłowieniu.

Na szczęście, sytuację udaje się opanować. Za chwilę wróci z powrotem do oceanu. Z tym jedzeniem to oczywiście był żart. 

Langusta jest zdecydowanie lepszym pomysłem. Szczególnie, że jest najlepsza ze wszystkich, które tu jedliśmy.

 Po obiedzie za karę zostaję wysłany na górny pokład i muszę skoczyć z niego do wody. Kara mi się należy. Ze względu na brak umiejętności, pozwoliłem zerwać się największej rybie którą złowiliśmy tego dnia.

W wodzie jeszcze wszystko jest ok

Dopiero po wyjściu z wody stwierdzam, że cos jest nie tak.

Z każdą wypitą butelką rumu atmosfera robi się coraz bardziej napięta. Obecność pięciu samców alfa na pokładzie nie wróży nic dobrego. Następuje walka o przywództwo czyli mostek kapitański.

Miguell nie chce oddać swojej pozycji bez walki. Następuje, jak to zwykle w takiej sytuacji, pokaz siły.

Na szczęście szybko udaje się opanować emocje i wszystko wraca do normy.

Cztery godziny mijają szybko. Cudowna wycieczka się kończy. Mój dobry nastrój mąci tylko świadomość tego, że co jest dostępne dla nas turystów, nie jest dostępne dla Kubańczyków. Miguell marzy o tym, żeby zabrać na taki rejs swoją dziewczynę. Niestety Kubańczycy nie mają wstępu nawet do strefy portu nie mówiąc już o pokładzie łodzi. Wiadomo. Do amerykańskiego brzegu tylko 150 km. Pragnę, aby kiedyś Kubańczycy odzyskali ten kraj dla siebie. W końcu to ich wyspa a nie grupki uprzywilejowanej kasty. Myślę, że stanie się do szybciej niż myślimy. Oby.  Ja mam już dość atrakcji na dzisiaj. Wieczorem w hotelu ewakuuję się do pokoju. Dzisiaj, dla odmiany towarzyszy mi miejscowy kotek. 

 

galeria

zdjęcia z bieżącego etapu

Wróć do panelu wyprawy
Moto-voyager Defoult Moto-voyager Defoult BMW Sikora BMW Sikora

Sponsorzy

Partnerzy

Moto-Voyager.com
Moto-Voyager.com